fbpx

10 lekcji z przeczytanej książki 
„Queen in flow” by Katarzyna Jagiełło

30 listopada 2020

Książka „Queen in flow” autorstwa Kasi Jagiełło to jeden z naszych liderkowych podręczników. Jest szczególnie ważna na początku drogi do zawodowych zmian, gdy jeszcze nie wiemy co chcemy robić i nie znamy swoich mocnych stron. Dzięki niej dowiesz się co jest Twoim flow, zupełnie naturalnym talentem, które odmieni Twoją karierę. Jedna z naszych obecnych adeptek Szkoły Liderek, Ania Stępień-Kraska podzieliła się swoimi refleksjami na temat lekcji, które wyniosła z tej lektury.

Lekcja 1: Nie muszę rywalizować i walczyć, mogę to zrobić zupełnie inaczej.

Zdałam sobie sprawę z blokady w mojej głowie dotyczącej biznesu i wyników, które chciałabym w nim widzieć. Gdy ponad pięć lat temu porzuciłam z dnia na dzień stary tryb życia, który wymagał ciągłego życia na walizkach (branża turystyczno-sportowa) i zdecydowałam się na nowy związek oraz na dziecko, nieświadomie zaczęłam funkcjonować w żeńskiej energii. Było mi dobrze i czułam się spokojna, pomimo że zdestabilizowałam swoje i tak niewielkie źródło dochodów, zdałam się na mężczyznę, co wcześniej było nie do pomyślenia i w pewnym sensie zdałam się na to, aby to ktoś o mnie zadbał. Oczywiście po macierzyńskim koniecznie chciałam wrócić do niezależności finansowej i zajęłam się całkowicie niewspółgrającą ze mną działalnością, jaką jest handel zbiornikami na różnorakie media płynne. Biznes ten pozwala mi na finansową elastyczność, która m.in. umożliwia mi branie udziału w szkoleniach i warsztatach nawet kilka razy w miesiącu. Jednak zupełnie go nie czuję. Zmobilizowanie się do czegoś więcej niż niezbędne minimum, aby płynnie funkcjonował budzi we mnie wewnętrzny opór i niechęć. Natomiast powrót do dawnej branży wyzwala we mnie uczucia i stan małej rozentuzjazmowanej dziewczynki. Wydawałoby się, że to doskonały stan, aby biznes ruszył z kopyta, skoro cele, misja i wszystko inne zostało ustalone. A jednak coś go blokuje i nie rusza z miejsca. Czytając książkę zrozumiałam, dlaczego tak się dzieje. Moja blokada to poczucie, że MUSZĘ rywalizować i walczyć o swoją pozycję na rynku, że muszę być najlepsza, aby mnie zauważono i żebym w ogóle mogła cokolwiek sprzedać czy zainteresować ludzi tym, co chcę robić, czyli wpędzam się w męską energię. Moja podświadomość skrzętnie zaczęła więc to odpychać od siebie. A ja przecież nic nie muszę ☺ Nie muszę rywalizować i walczyć. Mogę to zrobić zupełnie inaczej. Uświadomienie sobie tego pozwoliło mi puścić kolejną blokadę.

 

Lekcja 2: Przeszłam w energię żeńską, co dało spektakularny efekt.

Również jest związana z funkcjonowaniem w energiach, ale tym razem dotyczy wychowania dziecka. Złapałam się na tym, że za bardzo dążę do konkretnych wyników, jakie chcę widzieć u swojej pociechy, zamiast na całym procesie do nich dążącym. Budziło to we mnie irytację i frustrację, a także poczucie, że jestem złym rodzicem, gdyż nie potrafię wyegzekwować pewnych rezultatów. Złapałam się prawdopodobnie na haczyk, na który łapie się wielu rodziców w dzisiejszych czasach, chcących przygotować dziecko wielopłaszczyznowo do życia. Od razu w niedzielę przy pierwszej podobnej sytuacji świadomie przeszłam w energię żeńską, co dało spektakularny efekt. Nie nakręcam się i nie czuję się sfrustrowana, a relacja z dzieckiem jest o wiele bardziej efektywna i przede wszystkim ciepła i bez zbędnych napięć, których tak naprawdę byłam źródłem.

 

Lekcja 3: Piękna wizja to za mało.

Odkryłam, że mimo posiadania pięknie rozpisanej wizji i wyznaczonych, wypisanych celów wiele z tego nie do końca ze mną rezonuje. Nie jestem ich w 100% pewna. Dlatego potrzebuję poświęcić czas na ponowne przeanalizowanie ich i skonfrontowanie z moim wewnętrznym ja czy na pewno ich chcę, czy tylko mi się wydaje.

 

Lekcja 4: Lepiej zarządzać swoją energią.

Potrzebuję dokładnie określić, co na mnie wpływa pozytywnie, a co negatywnie oraz co naprawdę lubię i za czym tęsknię. Porównać swoje samopoczucie z fazami księżyca i cyklem miesiączkowym, aby lepiej zarządzać swoją energią i co za tym idzie nastrojem i poziomem motywacji.

 

Lekcja 5: Czas na rozbudowanie zespołu.

Uświadomiłam sobie, że nastał już czas na rozbudowanie zespołu, z którym pracuję.

 

Lekcja 6: „Recepta” na pisanie ogłoszeń o pracę.

Znalazłam „receptę” na pisanie ogłoszeń o pracę tak, aby przyciągnąć odpowiednich pracowników, poprzez wykorzystanie konkretnych słów i sformułowań skierowanych do poszczególnych profili.

 

Lekcja 7: Popracować nad stanem dziecięcej beztroski.

Zdecydowanie muszę popracować nad stanem zabawy, radości i szczęścia oraz dziecięcej beztroski. Wydaje mi się, że zapomniałam, co to naprawdę znaczy. Wygląda na to, że podążam drogą kensho, czyli samodoskonalenia się przez ból.

 

Lekcja 8: Stworzyłam swoją chronologię.

W książce Kasia zamieszcza chronologię z ważnymi dla niej datami, które miały wpływ na to, do jakiego miejsca w życiu teraz doszła. W myślach starałam się zrobić podobną dla siebie i pomimo, że jestem w stanie wymienić zdarzenia, nie jestem w stanie umiejscowić ich w czasie. Usiadłam więc i przeczesując papiery i dokumenty stworzyłam swoją chronologię. Pozwoliło mi to zupełnie inaczej spojrzeć na własną przeszłość. Mam teraz przed oczami własną drogę, która doprowadziła mnie do tego miejsca, w którym jestem ☺

Lekcja 9: Momenty w żeńskiej energii wspominam z największą przyjemnością.

Przypomniałam sobie momenty we własnym życiu, gdzie nieświadomie funkcjonowałam w żeńskiej energii i że to są chwile, które wspominam z największą przyjemnością.

 

Lekcja 10: Wyrzucić słowo „muszę”.

Zdecydowanie więcej uwagi powinnam poświęcić na dobór słów, którymi buduję swoje komunikaty, wizje i cele, aby w nieświadomy sposób ich nie blokować. Np. wyrzucić słowo „muszę”.

 

Lekcja 11: BONUSOWA

Nadal posiadam głęboko zakorzenione blokady w obszarach, które wydawało mi się, że już przepracowałam i potrzebuję się ich pozbyć.

Brzmi znajomo? A może zaskakująco i ciekawie?

Przeczytaj, przeanalizuj i postaw własną diagnozę. 🙂

 

Szkoła Liderek serdecznie poleca lekturę książki „Queen in flow”!